Falowanie
Piszę tego posta, mimo że nie chcę widzieć tego co czuję ubranego w słowa. Życie jest falowaniem, a ja wierzyłam, że osiadłam na powierzchni spokojnego oceanu. Co ciekawe, przeczuwałam że woda się cofa, ale nie spodziewałam się tak dużego tsunami. Zmiotło mnie z powierzchni, ale obmyło.
Jestem więc teraz obolała, ale ten ból pokazał, że rana pod opatrunkiem nadal krwawi. Choć nie dawała o robię znać przez kilka lat.
Dziwne to uczucie - wrócić do początku drogi mając na sobie plecak z zebraną mądrością, doświadczeniem i siłą, które zgromadziłam krocząc w przeciwnym kierunku.
Nie udało mi się uwolnić od łaknienia miłości, nie udało mi się uwolnić od zapominania o sobie, od ciągłego zasługiwania na uwagę, nie udało mi się stać rodzicem innym niż ten którym nie chciałam być.
Wszystko mówi mi :"odniosłaś porażkę, przegrałaś". Jednak... moim zwycięstwem. Prawdziwym zwycięstwem jest to, że potrafię usłyszeć ten cichutki głosik :"masz w sobie siłę, przeszłaś tę drogę raz, dasz radę zrobić to ponownie". Temu głosowi chce wierzyć.
"Moc w słabości się doskonali". Ten cytat dostałam na pierwszej wizycie u p. Małgosi. Moja "słabość" okaże się moją mocą!
Ostatnie dni kiedy próbowałam znów za nas oboje, mimo zmęczenia, mimo braku sił przynosiły jak mantra zdanie "nie można oczekiwać innych efektów przy robieniu czegoś ciągle tak samo". Zastanawiałam się po co to zdanie do mnie przychodziło. Dzisiaj już wiem 🙂
I wiem też, że jestem o krok dalej 🙂 Miejsce, w którym teraz jestem nie jest karą, więzieniem - jest tym co napędza do zmiany.
Nie ja jestem zbawcą - tylko Ty Panie!
Komentarze
Prześlij komentarz