Wszystkie drogi prowadzą... do siebie?
Ostatni kryzys wymusił na mnie zatrzymanie się.. Szukając pomocy trafiałam na wiele materiałów, dostałam kilka komentarzy na grupie wsparcia dla DDD/DDA. Wszystko to skłoniło mnie do - szukania prawdziwego zrozumienia dla siebie u innych, u Boga i u siebie.
Kryzys dotyczył mojego wypalenia rodzicielskiego i relacji małżeńskiej a ostatecznie zaprowadził mnie do siebie. Do dania sobie samej empatii, uważności i czasu. Właśnie skończyłam słuchać webinaru "Jak być dobrym rodzicem mimo trudnego dzieciństwa" pani Mariki Woźny. Czuję się po nim spokojniejsza. Widzę że nie jestem osamotniona w tych poszukiwaniach odpowiedzi na pytanie: jakim rodzicem powinnam być. To daje ulgę.
Zrozumiałam też, że nie potrzebuje aprobaty mojego męża do pracy nad sobą, którą wykonuję. Nie potrzebuję jego zrozumienia. Choć ciągle na to liczyłam. Powoli godzę się z tym, że nie ma między nami bliskości emocjonalnej. Że nasza relacja nie daje mi tego czego bym pragnęła. Ale przestałam mieć w sobie przymus brania całej odpowiedzialności na naszą relację i rodzinę. Moim obowiązkiem jest stanąć pewnie na nogi - jako kobieta, jako Dorosłe Dziecko, które chce dojrzeć do dorosłości, jako osoba mająca niezbywalną godność daną od Boga.
Tak bardzo bym chciała żeby ta siła, która w sobie odkryłam prowadziła mnie już stałe. Nie chcę już wracać do utartych ścieżek zależności, uległości, nadodpowiedzialności.
"Z pokorą zwróciliśmy się do naszej Siły Wyższej o pomoc w naszym procesie zdrowienia" (krok 7. z 12 kroków powrotu do zdrowia DD). Panie Ty prowadź!
Komentarze
Prześlij komentarz