Granice?
Dziś trudny dzień. Dzień granic, które zapomniałam mieć... I których nadal nie potrafię postawić. Ale za to stawia mi je moja psychika i emocje. O ironio - to ja jestem na granicy. Mojej wytrzymałości. Mam wrażenie, że emocje napierają na mnie tak jak woda na tamę. Niewiele trzeba, żeby pękła.
Wydawało mi się, że bycie potrzebną, pomocna jest moją naturą i nie wymaga wysiłku. Teraz widzę, że problemy, w których chce towarzyszyć innym uderzają tak naprawdę we mnie. Ciężko mi to było zauważyć, a jednak kolejna rozmowa tylko mocniej zatopiła mnie w nieuporządkowanych emocjach.
Jestem też z siebie dumna. Chyba udało mi się postawić delikatny płotek pomiędzy moim sercem, a odmową bliskiej mi osoby. Dałam jej do tego prawo i tym samym ochroniłam siebie.
Trudno mi z tą świadomością, że moim automatem jest bycie całą dla innych. Stawianie granic jest dla mnie nienaturalne, prawie jak sprzeczne z moją naturą. A jednak właśnie teraz bardzo tego potrzebuję.
Tak poza tematem (a może nawet nie) - zrobiłam sobie test na wypalenie rodzicielskie. Wynik mnie nie zaskoczył nawet. "Wskazuje na wysokie ryzyko wypalenia rodzicielskiego". W zestawie z bardzo poważnym wynikiem stresu z testu DASS daje mi konkretną odpowiedź, że zaniedbałam siebie.
Chciałam najlepiej, najwięcej, idealnie, a ostatecznie moje maluszki ostatnio więcej czasu spędzają na oglądaniu bajek niż na rozmowie ze mną. Nawet teraz zostały z tatą w pokoju, a ja uciekłam do innego pomieszczenia.
W tej ciszy, braku bodźców widzę jak przetaczają się we mnie niczym gromy: lęk, złość, bezradność, nadzieja, smutek, rozczarowanie, zaciekawienie i prawo do odpuszczenia. To ostatnie zaskoczyło mnie swoim zjawieniem się.
Nie chcę nic cenzurować tutaj. Choć czuję dużą pokusę, żeby to robić. A przecież to moje miejsce, ja je założyłam i ja je ukryłam przed innymi. Obawiam się jutrzejszego spotkania z p. Małgosią. To ostatnie z wykupionych przeze mnie spotkań, a szczerze nie jestem pewna czy potrafię sama nieść to co się dzieje. We środę mam powtórna cytologię i boję się wyników. W tym tygodniu mam zapisać córeczkę do żłobka. I coraz bliżej do daty końca urlopu wychowawczego.
Czuję się zagubiona. Szukam odpowiedzi, drogowskazów. A im bardziej ich szukam tym bardziej czuję się pogubiona.
"Twoje Słowo jest lampą dla moich stóp, światłem na mojej ścieżce".
Komentarze
Prześlij komentarz