Drogi pamiętniczku internetowy...
Mogę dziś odnotować dwa zwycięstwa - nie napisałam mamie o moich planach z wizytą u psychologa i zostawiłam ten temat dla siebie choć już miałam napisaną wiadomość, dwa - nie dałam się sprowokować i wciągnąć w filmiki, z których wymownie śmiał się mój małżonek.
Wiem, na zewnątrz nie wygląda to ani spektakularnie ani dobrze, ale dla mnie to zwycięstwo. Bo potrafiłam zostawić dla siebie to co trudne, a nie szukać regulacji na zewnątrz. W drugiej sytuacji potrafiłam dać mężowi "spokój" i nie pozwolić się sprowokować. Plus samej sobie udowodnić, że nie jest centrum mojego życia choć na chwilę.
Zapisałam się na webinar u Sylwii Kocoń. Trochę o niej zapomniałam, ale treści, które przedstawia są aż do bólu adekwatne i współgrające ze mną. Dziś do myślenia dały mi przykłady opisania rany odrzucenia. Jejku... To cała ja.... Po raz kolejny też usłyszałam, że zmiana siebie może spowodować zmianę otoczenia. Dało mi to nadzieję;)
Komentarze
Prześlij komentarz