Dzień z serii "byle przeżyć"
Kolejna trudna noc przez kaszel córeczki. Nie poszla do żłobka przez to. Choć teraz dały dzień wygląda jak zdrowe dziecko. Prócz tego, że chodzi za mną Oli jest marudna. Synek też w domu i w złym humorze. Jeszcze W. i jej pożyczki...
Brak snu robi swoje. Plus jestem w okolicy owulacji. Już nie wiem czy to niewyspanie czy hormony czy co. Jestem na granicy cierpliwości. Miało być tak super. Tyle rzeczy miałam robić a niestety oboje w domu. Już naprawdę jeden dzień kiedy mam pod opieką tylko jednego malucha dużo zmienia.
Siedzę z nimi w pokoju. Oglądają Tomka. Drzemka będzie później, bo córeczka spała dłużej dziś. Może uda mi się ich oboje uśpić razem to zrobię na spokojnie obiad. Teraz sobie włączę to końca "Dzikie ucho" może da mi to trochę relaksu.
Komentarze
Prześlij komentarz