Żeby docenić

Wylosowałam cytat z Pisma Świętego - "Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali". Jakoś ten cytat pojawił się w moim życiu i trwa. Jest tak pocieszający w tym trudnym czasie. Nie chcę nawet tej burzy w moim sercu ubierać w słowa. Nie chcę i nie mam na to sił. Myślę, że bolaloby jeszcze bardziej. 

Z sukcesów - mam już napisaną wiadomość i zaplanowaną do wysłania jutro z prośbą o konsultację psychiczną. Im bliżej tym bardziej daję sobie prawo i jakąś zgodę na to, że po prostu tak jest jak jest i nie mam już mocy na to żeby oszukiwać się, że poradzę sobie sama. 

Modlitwa wieczorna przyniosła mi trochę pokoju w sercu. Plus mam moment żeby na spokojnie zebrać myśli. Nie pamiętam już skąd, ale miałam natchnienie, żeby opisać co dziś zrobiłam.

Wstałam - wymęczona po drugiej zarwanej nocy z kolei (bardziej zarwanej niż zazwyczaj). Ubrałam dzieci. Potem je przebrałam, bo jednak córeczka została w domu. Dużo energii też kosztowało mnie podejmowanie decyzji czy ją brać czy zostawiać. Takie sytuacje mnie paraliżują - nie wiem jeszcze czemu. Później śniadanie. Antybiotyk synka, po godzinie probiotyk. W międzyczasie witamina D3 i syrop na alergię. Inhalacje córeczki . "Mamo pobaw się ze mną". Drugie śniadanie. Usypianie córeczki z przeszkadzaczem w postaci synka. Potem szybki obiad. Pranie. Ahh już mi się nie chce dalej pisać. Wizyta u lekarza. I córeczka przeziębiona jednak, więc zostaje do końca tygodnia w domu. Tona myśli i zmartwień. A czemu mu nie schodzą te obrzęki z węzłów chłonnych? A co jeśli córeczka się nie zaadaptuje w żłobku? I na to wszystko wisnienka na torcie a raczej gwóźdź do trumny - mąż. 

Ale moc w słabości się doskonali i będzie lepiej i moja wrażliwość nie będzie tylko i wyłącznie powodem potęgowania bólu codzienności.

Komentarze

Popularne posty