Black and white

Taki dzień dziś za mną. Poranek był mega trudny, bo bardzo ciężko mi było wstać. Tak jakby ciało odmówiło mi posłuszeństwa. Myślę, że to lenistwo pokwarantannowe plus zmęczenie po ćwiczeniach. W końcu udało mi się ćwiczyć już 3 dzień z rzędu :) Jestem z siebie dumna i mój organizm zdecydowanie jest mi wdzięczny. Mam więcej energii i jakoś tak mi się bardziej chce: robię obiady, szykuję wszystko do pracy wcześniej i wróciłam do makijażu przed pracą. 

Co do black. Wróciły moje dołujące myśli. Lęk przed utratą Andrzeja, przed tym, że nie zasługuję na szczęście próbują się dobić do mojej świadomości i wciągnąć mnie na stare koleiny myślowe. Tylko ja już tak nie chcę. Chcę być szczęśliwym i dobrym człowiekiem. Który jest dobry, bo chce, a nie jest dobry, bo musi. Trochę przeraża mnie ta zmiana, która się we mnie odbywa. Z drugiej strony mnie też hmm... uwalnia?

Cieszę się bardziej obecnością A. Jest mniej zmęczony :) Lubię jak nie musi chodzić do pracy. Nawet od kilku dni daje się wyciągnąć na spacer. Tak mówi moim językiem miłości :) Czuję się szczęśliwsza, bliższa i ważna dla niego. Uwielbiam jego uśmiech i mam wrażenie, że jest dla mnie jeszcze przystojniejszy ;)

Komentarze

Popularne posty